Na drugi dzień zadzwoniłam do
biura prosząc o dwa dni wolnego. Inar bez słowa sprzeciwu wypisał mi je. Przez
ten czas miałam nad czym myśleć. Zastanawiałam się jak teraz mają zamiar
wyglądać nasze relacje. Do godziny 12 miałam wszystko wysprzątane i ugotowane.
Nudziłam się i to nie miłosiernie już miałam zamiar gdzieś wyjść, kiedy
usłyszałam dzwonek powiadomienia. Na wyświetlaczu widniała ikonka koperty.
Otworzyłam wiadomość od Tashy.
Dzisiaj
próba jest o 13:00 masz na niej być. Inaczej pożałujesz, żadnych wykrętów. A i
obaj bracia Mink będą. Riki mówił, że
pan uciekinier też ma być.
Z niezbyt wesołą miną zabrałam torbę z przedpokoju. Na lodówce
przyczepiłam wiadomość dla Klary.
Ruszyłam na pociąg. Przyjechał dość punktualnie, zajęłam swoje stałe
miejsce. Dziś było niezbyt tłoczno. Jak zwykle obserwowałam wsiadających i
wysiadających ludzi. Na jednej ze stacji wsiadły bliźniaczki Nya i Lucy.
Pomachałam im usiadły obok, naprzeciwko mnie
- Hej kochana
też jedziesz do zakątka wiedźmy? - krótkowłosa zaśmiała się. Zwykła tak mówić o
naszej kochanej wampirce.
- Niestety ale
tak. Kazała mi się stawić na próbie. – uśmiechnęłam się. – A wy to co?
Jedziecie posłuchać naszego wycia?
- Nie –
machnęła ręką. –wy i wycie proszę Cię śpiewacie najpiękniej jak do tej pory. –
podparła głowę na dłoniach opartych o
kolana. W takim wydaniu wyglądała na słodką dziewczynę, co często było mylące.
– A ty co o tym sądzisz? – odwróciła się w
stronę siostry wpatrzonej w obraz za oknem. – Ej no nie myśl tak o nim
bo w końcu pomyślę, że serio zawrócił Ci w głowie. – szturchnęła ją.
- A o kogo
chodzi? – nachyliłam się zaciekawiona całą zaistniałą sytuacją. Ona także tak
zrobiła.
- No wiesz
nasza kochana Lucy ostatnio została podwieziona przez niezłego przystojniaka.
Wprost pod samiusieńkie drzwi. – wyprostowała się krzyżując ręce na piersi.
Osoba, o której mowa nie ruszyła się nawet na sekund.
- No, no to
chyba coś poważnego? – uśmiechnęła się zadziornie. – A powiedział Ci chociaż
jak ma na imię?
- Nie. Ale coś
czuję, że niedługo spotkam go ponownie. – odpowiedziała rozmarzona.
Za nim zdążyłam dodać coś
jeszcze pociąg zatrzymał się na naszej stacji. Trzeba było na wysiadać.
Zrobiłyśmy to dość sprawnie. Przebycie ostatniego odcinka zajęło nam mniej niż
piętnaście minut. Wchodząc do środka śmiałyśmy się z żartu opowiedzianego przez
Nye. Weszłyśmy na salę od razu ściągając na wzrok większości zgromadzonych. W
tym także pani „dyrygent”.
- Znowu
spóźniona. – tupała energicznie.
- Na może
lekko ale no proszę Cię to nic złego. – rozłożyłam bezradnie ręce. Szukałam pomocy u dziewczyn z pomocą przyszła Lucy.
- To nasza
wina, zagadałyśmy się i jakoś tak nam się dobrze rozmawiało i nie śpieszyło się
zbytnio. – uśmiechnęła się starając udobruchać wampirkę.
- Dobrze już
dobrze wierzę ale teraz Takeshi marsz na scenę!! – wskazała groźnie w wymówioną
stronę. Pobiegłam do reszty.
Wskoczyłam na podwyższenie,
chwytając dłoń brata. Podciągnął mnie szybko i sprawnie na górę.
- Dzięki. – puściłam
oczko. Ustawiłam się naprzeciwko mikrofonu. Już po chwili z głośników popłynęła
melodia. Zatraciłam się w niej, by po chwili zacząć śpiewać.
**Ima mo kimi ga
wakaranai
Omoi wa todokanai
Dakedo kono
kimochi wa tomaranai
Omoide wa kienai
Kimi wo wasureyou to shita kedo
Koe wo kiku tabi
Mata Fall in
love with you
Yeah I fall in love with you Oh
Ima mo deatta hi no koto wo oboete iru yo
Kimi no yasashii ano egao mo
Futari de ireba subete ga kagayai te
Kizukeba itsumo soba ni ita ne
Shinjiteta unmei
no hito da to
Kimi wa watashi
no Somebody special
Somebody special Yeah
Na no ni toki ga
tatta ima
Now you're gone hanareteku kokoro
Ima mo kimi ga wakaranai
Omoi wa todoka nai
Dakedo kono kimochi wa tomaranai
Omoide wa kienai
Kimi wo wasureyou to shita kedo
Koe wo kiku tabi
Mata Fall in love with you Yeah
I fall in love with you Oh
Donna kotoba
narabete mo ano koro ni wa
Modorenai koto wakatteru kedo
Futoshita kimi no
kawaranai egao ni
Ima mo doko ka de
kitai shiteru
Sunao ni narezu
ni ita kedo
Hontou wa itsumo I need you right now
I need you right now Yeah
Wakaregiwa ni iikaketa
Kotoba mada
maniau kana?
Itsumo sugu soba
ni itai
Ano hi ni
modoritai
Dakedo kono negai
wa kanawanai
"Yasashisa wa iranai"
Nante tsuyogatte mita keredo
Kizukeba itsumo
Mata Calling out for you
Ookina tenohira mo
Kimi ga kureta ano
kotoba mo
Hitotsu hitotsu wo
wasurerarezu ni
Mata hitori kiri kimi wo yobu yo
Ima mo kimi ga wakaranai
Omoi wa todokanai
Dakedo kono
kimochi wa tomaranai
Omoide
wa kienai
Kimi wo wasureyou
to shita kedo
Koe wo kiku tabi
Mata Fall in love
with you
Itsumo sugu soba ni itai
Ano hi ni modoritai
Dakedo kono negai wa kanawanai
"Yasashisa wa iranai"
Nante tsuyogatte mita keredo
Kizukeba itsumo
Mata Calling out for you Yeah
I'm calling out
for you Oh
I'm calling out for you Yeah
And I'm calling out for you Oh...
Za każdym razem odpływałam myślami w ten
cudowny świat. Uśmiechałam się jak głupia. Inori i Kaede doskoczyły do mnie
ściskając.
- Jejku to o tym nam ni chciałaś powiedzieć???
- A no tak to moja tajna misja. –
mrugnęłam – No wiecie nie chciałam ujawnić nad czym tak długo pracowałam.
Naszą
miłą i jakże krótką pogawędkę zakończył głośny wybuch złości. Tasha stała przed
Blackiem wrzeszcząc w niebogłosy i wyzywając od kretynów oraz zboków. Zeskoczyłam
ze sceny, w mgnieniu oka znajdując się przy nich. Z boku stała Nya z Lucy. Ta
druga chowała się zażenowana z tyłu siostry z twarzy wyglądającej na bardzo
wojowniczo nastawioną.
- Ej, ej ludzie co tu się dzieje?? - wskoczyłam między wojowniczkę, a przyjaciela.
– No wytłumaczy mi to ktoś?
- Oczywiście z miłą chęcią. Otóż ten o to
– wskazała na Rockiego pięścią. –
degenerat i zboczeniec próbował dobrać się do Lucy.
- Wcale tak nie było my tylko
rozmawialiśmy!!! – chłopak oburzył się .
- Tylko nie co takim jak ty nie można
ufać! – rzuciła się na niego, cudem zdążyłam ją powstrzymać.
- Tasha spokojnie! Dziewczyny pomóżcie!
–wampirka wyrywała się kopiąc i machając rękoma. Inri razem z Emiko zabrały ją.
Bliźniaczki poszły za nimi. Spojrzenia Lucy i ciemnowłosego chłopaka spotkały
się na krótką chwilę. Dziewczyna szybko dołączyła do reszty. Zostaliśmy na
„sami”.
- No dobra teraz mów mi o co wam poszło?
- O nic. – usiadł na schodach, kryjąc
twarz w dłoniach.
- Nie kłam znam Cię zbyt dobrze. –
zajęłam miejsce obok. Westchnął powoi się prostując.
- Pewnie Ci mówiła o ostatnim spotkaniu z
nieznajomy – kiwnęłam głową na potwierdzenia, nadal uważnie słuchając. – no to
tym gościem byłem ja. - zbyt szybko
wciągnęłam powietrze, krztusząc się przy tym. Gdy zapanowałam nad sytuacją,
starałam się w jakiś sposób wydusić z siebie cokolwiek.
- Ty…podwiozłeś….Lu...Ty podwiozłeś
LUCY!!!!!! – byłam totalnie zszokowana.
- A no ja i co z tego, widziałaś jej
reakcję. – posmutniał
- Oj nie martw się – poklepałam go
przyjacielsko po plecach. – przecież jak to mówią „tego kwiatu jest pół światu”.
- Ta. – zmarudniał jeszcze bardziej. A
mnie olśniło.
- Coś mi się wydaje, że ktoś tu się
zakochał. – zareagował natychmiastowo oblewając się rumieńcami. A ja zadowolona
ze swojej spostrzegawczości, wstałam, stając naprzeciwko niego. Wyciągnęłam
dłoń chwyciła, a ja go poderwałam do góry. – Obiecuje, że bez względu jakby to
miało być trudne dołożę wszelkich starań abyś mówił się z Lucy na randkę.
-
Dzięki ale po dzisiejszym na pewno nie będzie chciała ze mną gadać. – położyłam
palec na jego ustach. Zszokowałam go tym ale co z tego.
- Nie zapeszaj zobaczysz ja was jeszcze
umówię. Trochę wiary w najbardziej zabójczą łowczynię akademii. – oparłam ręce
na bokach. Uśmiechając się, ruszyliśmy do kuchni po coś na ząb.
Tasha
odpuściła dalsze próby. W trakcie posiłku widziałam jak Rocki co rusz zerka na
dziewczynę. Ja także byłam obiektem obserwacji, jednak nie tak często jak
różowo włosa. Inar co rusz starał się zwrócić uwagę Jasona na cos innego nie
związanego ze mną. Dziękowałam sobie w duchy za to, że wzięłam te dwa dni
wolego. Chociaż wiedziałam, że po powrocie będę musiała jakoś to załatwić.
Po
powrocie do domu czekała na mnie bardzo miła niespodzianka.
- Klara już jestem! – zdjęła buty i
odstawiłam torbę na szafkę.
Dziewczyna
wbiegła do przedpokoju w zjawiskowo szybkim tempie. Rzucając mi się na szyję,
przy okazji prawie wywracając.
- Jejku! Co się stało?! – odczepiłam ją
od siebie. Ona tylko złapała mnie za
rękę i pociągnęła w stronę mojego pokoju.
Wchodząc
do środka nie zauważyłam nic nadzwyczajnego. Dopiero po chwili moja uwagę
przykuł wazon, a w nim bukiet czerwonych róż. Stałam zszokowana w progu pokoju.
Klara wyciągnęła z kwiatów małą kopertę, wręczyła mi ją. Niepewnie otworzyłam i
wyciągnęłam liścik. Był zapisany na beżowej kartce zgiętej w pół z ebmlemantami
róż i płatów śniegu.
Mam
nadzieję, że kwiaty się podobają jest ich równo 11.
Za pewne wiesz co oznacza ta liczba w połączeniu z
kolorem.
Uwierz trudno było
zdobyć twój adres jednak się udało. Liczę na jakiś gest potwierdzający twoje
uczucia w stosunku do mnie.
Pocałunek
wędruje od twojego tajemniczego wielbiciela do Ciebie piękna.
PS: Tu
jest kontakt do mnie 6780089, liczę na jakąś widomość. Nie dzwoń jestem dość
zapracowanym człowiekiem jedna nie na tyle, żeby nie odpisać tak pięknej
kobiecie.
Byłam co najmniej
zdziwiona. Ja mam tajemniczego wielbiciela? No fakt, faktem 11 czerwonych róż
oznacza Kocham Cię. Jednak nie
tłumaczy to tego od kogo dostałam ten bukiet.
- Kto je przyniósł?
- Kurier, pokwitowałam i odebrałam.
Wstawiłam do wody, żeby nie zwiędły. – uśmiechnęła się. – To ja pójdę odgrzać
Ci kolacje.
- Nie trzeba już jadłam. – usiadłam nadal
zaszokowana.
- Dobra to ja lecę się myc i spać. Dobrej
nocy. – pocałowała mnie w policzek, wybiegła zamykając drzwi. Wyjęłam z
kieszeni telefon, wstukałam numer oraz wiadomość.
Cześć
dziękuję za kwiaty są śliczne. Jednak nie rozumiem dlaczego się nie podpisałeś
swoim imieniem.
Nie otrzymałam odpowiedzi w ciągu pięciu minut co uznałam za oznakę
możliwości pójścia spać. Przebrałam się i położyłam na łóżku, nie wiedząc kiedy
zasnęłam.
~***~
Wychodząc z łazienki z
ręcznikiem na głowie zajrzałem z ciekawości na telefon. Uśmiechnąłem się pod
nosem. Dostałem wiadomość i już wiedziałem od kogo. Szybko wpisałem odpowiedź.
Noriko
Cześć
dziękuję za kwiaty są śliczne. Jednak nie rozumiem dlaczego się nie podpisałeś
swoim imieniem.
Ja
Heh no wiesz lubię zaskakiwać bardzo się cieszę, że się
podobają.
Lubię
także gry, może zagramy? Codziennie
będę wysyłać jedną zagadkę, ty musisz na
nią poprawnie odpowiedzieć. Może w końcu się uda i odgadniesz kim jestem.
Powodzenia.
Usłyszałem dźwięk otwieranego
zamka w drzwiach. Wytarłem długie włosy do sucha w chwili gdy do pokoju wszedł
ciemnowłosy chłopak z posępną miną.
- Co Ci?
Dziewczyna dała kosza? – zaśmiałem się, nic nie odpowiedział chyba trafiłem w
sedno.
- Żebyś
wiedział. Pamiętasz tą ślicznotkę, o której Ci mówiłem? – kiwnąłem – No to
okazało się, że jest kumpelą Tashy, a ta mnie zbeształa za zarywanie do niej.
- HAHA - spojrzał się na mnie jak na wariata, ja
natomiast nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. – przepraszam ale mam
rozumieć, że ta panienka to przyjaciółka najgroźniejszej panny wampirzycy?
- Tak, ale
zmieńmy temat. Co z twoim planem?
- Wszystko
idzie po mojej myśli.
Wszedłem ponownie do łazienki,
zostawiając go samego. Byłem bardzo zadowolony z siebie.
~***~
Hehe przyznać się? Kto jest zaskoczony kolejnym rozdziałem Syberii?
Jakoś tak wyszło, że są dwa. Z reszty też jest ale tylko po jednym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz