Hej, hej witam was po niezbyt
długiej przerwie. Oddaje w wasze łapki kolejny rozdzialik Syberii. Nie
zabraknie w nim wspomnień i nowych zagadek, które zostaną wytłumaczone w
najbliższym czasie. A teraz zapraszam gorąco do czytania.
~****~
"Jeśli ktoś kocha nas aż tak bardzo, to nawet jak odejdzie na zawsze, jego miłość będzie nas zawsze chronić."
Joanne Kathleen Rowling – Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Odgłosy
kroplówki i aparatury drażnił uszy, ale także dawał znać, że żyje. Po raz
pierwszy od trzech miesięcy wylądowała w szpitalu. Choroba nie dawała o sobie
znać do póki nie stresowała się, dzisiaj jednak wystawiła siebie i swoje
zdrowie na próbę. Wiadomo nie chciała tego starała się unikać stresujących
sytuacji. Jednak pojawienie się Blondie było zaskakujące dla wszystkich.
- Zmienić Cię? – nie poruszyłam się. Położył mi
rękę na ramieniu. – Klara musisz odpocząć siedzisz tu od wczorajszego wieczora.
Nie
odwróciłam się, nie starałam się nawet zrozumieć sensu jego słów. Chciałam
jedynie po prostu być przy niej gdy się obudzi tak jak zawsze do tej pory
bywało. Wczoraj kiedy dostałam telefon od Emiko ze szpitala od razu starałam
się dotrzeć tam jak najszybciej się da. Po dotarciu na miejsce od razu zaczęłam
wypytywać co się stało i jak się czuje. Wszystko było w porządku do czasu gdy
dobiegł mnie krzyki Inara, a zaraz potem zobaczyłam sprawcę całego zajścia.
Na
szczęście od wybuchu uratował mnie mnie głos Inris, która pozwoliła mi wejść na
salę.
- Nie trzeba jestem w pełni wypoczęta, Nic mi nie
będzie. – ścisnęłam rękę Nori. Chciałabym, żeby
już się obudziła.
- Nie kłam widać, że jesteś zmęczona całą sytuacją
tak samo jak ja. – odwróciłam się w jego stronę, Wyglądał na równie zmęczonego
całością co ja.
- Dobrze odpocznę. – wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia zanim
wyszłam odwróciłam się jeszcze raz. – Daj znać kiedy się obudzi.
~***~
Odgłosy
tej całej aparatury za każdym razem przyprawiają mnie o bóle głowy. Może
dlatego, że w połowie śpię wydawało mi się, że Klara płacze. Powoli i leniwie
otworzyłam oczy. Zamrugałam parę razy, przyzwyczajając się do światła.
- Długo spałaś księżniczko. – mój dobry nastrój
prysł jak mydlana bańka.
- Nie mów tak do mnie przecie wiesz, że tego nie lubię.
– wychrypiałam, zbyt słaba aby się podnieść, mogłam tylko patrzeć jak
się uśmiecha.
- Wiem, wiem ale nie mogłem się powstrzymać. –
posłał mi pełen szczerości uśmiech. Wiedziałam, że na nim mogę liczyć zawsze.
Nawet w najtrudniejszych sytuacjach.
- Ja długo spałam? – Potarłam dłonią czoła ze
smutkiem zauważając, że widnieją na niej ślady
nieumiejętnych ukłuć igłą. Z pewnością Emiko starała się pomóc do póki
nie przyjedzie karetka.
- Około 24 godzin. Niedługo jak na Ciebie,
zwykle po czymś takim śpisz co najmniej półtorej dnia jak nie dłużej. –
odwróciłam głowę w stronę okna. Pogoda była idealna na wypad do parku z
przyjaciółmi czego zapewne nie omieszkała przepuścić Klara. – Uprzedzę twoje
pytanie. Nie jest z resztą, nie dalej jak godzinę temu pogoniłem ją do domu,
aby się choć trochę przespała. Siedziała przy tobie odkąd pozwolono wchodzić na
salę.
Ulżyło
mi myślałam, że młoda postąpi jak ostatnio. Siedziała przy mnie nie zwracając
uwagi na nic po za moim przebudzeniem, któro nastąpiło dopiero po trzech
dniach. Przez ten czas nic nie jadła, nic nie piła ani nawet na chwile nie
zmrużyła oka. Gdy się przebudziłam ujrzałam przed sobą bladą, i zmizerniałą
dziewuchę, która nie słuchał nikogo.
- Wiesz dlaczego się o nią martwię. – kiwnął głową,
nadal się uśmiechając. – Inris mówiła coś na temat mojego pobytu czy czegoś w
tym stylu?
Wyglądał
na zmieszanego. Unikał mojego wzroku jakby się czegoś bał. To mogło oznaczać tylko jedno „On” tu był.
- Riki teraz powiedź mi tylko szczerze czy był
tutaj, któryś z Blondich? – świdrowałam go wzrokiem tak mocno jak się tylko
dało. Wiedziałam, że nie może zbyt długo nic przed mną ukrywać. Z resztą jak
każdy.
- Był i to nie sam. Zarówno Inar jak i Emi oraz ja wdaliśmy się w niemiłą
wymianę zdań, której świadkiem była Maja. – wyprostował się. Widać było, że
sprawiało mu to wiele bólu miał nadzieję na spokojne życie wraz z ukochaną żoną
i córką. Na coś co nie będzie kazało mu powracać do przeszłości, a pozwoli
odważnie budować coś mocnego. Coś co obiecał zarówno sobie jak i Mei.
Podniosłam
się na tyle ile pozwalał mój stan. Ujęłam jego dłoń w swoje tym samym zmuszając
go do spojrzenia na siebie.
- Pamiętaj jego pojawienie nie przekreśla nic w twoim
życiu. – uśmiechnęłam się. – Maja i tak w końcu poznałaby prawdę. Nawet nie
wiem jakbyście się starali ona i tak by w końcu się dowiedziała o jego
istnieniu. To nadeszłoby w najmniej oczekiwanym momencie. Lepiej, że dowiedziała
się teraz od was niż później od obcych ludzi.
Pocałował
mnie w policzek, zarumieniłam się. Od dawna nie otrzymałam od kogoś tak miłego
gestu.
- A to za co było? – zapytałam na maxa speszona. Nie mogłam się zmusić, żeby na
niego spojrzeć.
- Żeby podziękować za słowa otuchy przyjaciółko. –
podniosłam głowę spoglądając na niego. W tamtej chwili tak bardzo przypominał
Rockiego. – No ale my tu gadu, gadu a ja muszę się zmywać. – poczochrał mnie po
głowie wstając i wychodząc za drzwi. Gdy wyszedł opadłam na poduszki.
Zasłaniając oczy ręką, zamknęłam oczy. Odpływając do krainy snów.
~***~
-
Cholera jasna. To już piąty zakład pracy , w którym byłam i mnie wyrzucili. –
od godziny tułałam się po mieście szukając pracy. Zrezygnowana ze skromnymi
zakupami wracałam do wynajętej kawalerki.
Mijając kolejną uliczkę zauważyłam
jak grupka mężczyzn bije ciemnowłosego chłopaka. Niewiele myśląc ruszyłam mu na
pomoc.
- Ej
zostawcie go!!
Odwrócili się z szyderczymi
uśmiechami.
-No, no
panowie lalunia myśli, że może nam podskoczyć. – jeden z nich zbliżył się do
mnie chwytając jedno z pasm długich, ciemnych włosów w swoje obleśne łapy. Był
średniego wzrostu, miał brązowe włosy, nie był ubrany za specjalnie. Bordowa
koszula i upaćkane smarem spodnie. Reszta wyglądała podobnie. Natomiast
chłopak, który teraz próbował się podnieść miał krótkie czarne włosy, tego
samego koloru oczy, ciemną karnację. Na lewym policzku miał ślad po rozcięciu
nożem i to dość świeży. Był ubrany w czarne spodnie i ciemną kurtkę.
Na jego widok złość we mnie wezbrała
jeszcze bardziej.
- Może
chciałabyś nam potowarzyszyć w ten ciemny ponury wieczór. My chętnie zajmiemy się taką ładną
laleczką. Co nie chłopaki!!! – tamci odkrzyknęli. A ja nic nie powiedziałam.
Czekałam aż udzielą mi głosu.
-
Niestety ale będę musiała wam odmówić. Ale jeśli przeprosicie jego jak i mnie
za nazwanie lalunią. Nic wam się nie stanie. -
zaśmiali się, stałam czekając na ich ruch . Jeden z nich podszedł
próbując złapać mnie w tali.
Wyprowadziłam w kierunku jego nosa potężny cios. Zatoczył się do tyłu na co
reszta rzuciła się na mnie. Uderzyłam w brzuch, następny dostał w kroczę, a gdy
się za nie złapał, chciał rzucić w moim kierunku jakąś obelgę lecz
uniemożliwiłam to uderzając go w twarz przy okazji wybijając kilka zębów.
„Zostało
tylko dwóch” – natarł na mnie, a ja bez trudu złapałam go w pasie przerzucając
przez ramię w tył, wylądował na plecach. Ostatni wyglądał jakby zaraz miał
zrobić w gacie ze strachu.
-
Chcesz skończyć tak jak twoi kumple? – wskazałam się na wijących się z bólu
mężczyzn - Czy przeprosisz jego i mnie
za lalunie i laleczkę. – żeby podkreślić, że nie żartuję przystawiłam mu nóż do
gardła. – Więc jak będzie?
-
Przepraszam. – szepnął
- Co!?
Mów głośniej żebyśmy usłyszeli.
-
Przepraszam!! – pchnęłam go w przód, zatoczył się i upadł. Szybko się podniósł
i rzucił biegiem za resztą, która zdążyła uciec.
Podeszłam do chłopaka, który zaczął
się niepewnie podnosić. Wyciągnęłam rękę w jego kierunku. Złapał ją pewnie, a
ja poderwałam go do góry.
- Nic
Ci nie jest?
- Nie.
Dziękuję za uratowanie mojej skóry. – wyciągnął rękę w moją stronę. – Jestem
Rocki.
Uścisnęłam ją serdecznie wiedziałam już, że się zaprzyjaźnimy.
- Noriko miło mi Cię poznać.
~***~
Powoli przebudzałam się ze snu. Gapiłam się w okno
próbując złapać ostrość w widzeniu. Mój dobry nastrój po wyjściu Rikiego prysł
nagle jak bańka mydlana po raz drugi tego dnia.
- Nadal wyglądasz pięknie. – momentalnie podniosłam
się, zbyt gwałtownie. Zakręciło mi się w głowie. Jednak to nie przeszkodziło mi
w racjonalnym myśleniu. W jednej chwili, straciłam panowanie nad sobą.
- Czego ty od mnie chcesz!? – byłam zła, bezbronna
tylko dlatego, że nie mogłam wstać ze szpitalnego łóżka i go z stąd po prostu wrzucić.
Pod ręką nie miałam nic co mogło posłużyć jako broń.
- Przyszedłem porozmawiać. – zbliżył się powoli.
Zacisnęłam usta odwracając głowę ponownie w stronę okna. – Wiem, że nadal
żywisz do mnie urazę, ale proszę wysłuchaj mnie.
Spojrzałam na niego nadal z wrogością w
oczach. Usiadł na krześle obok łóżka, zaplatając przy tym palce pod brodą.
- Więc o co chodzi? Lepiej się streszczaj bo za
dwadzieścia minut ma przyjść Klara.
- Wiem, że jest Ci ciężko i to bardzo. Moje
pojawienie się było bardzo lekkomyślne, jednak musiałem to zrobić. Gdy
dowiedziałem się gdzie pracujesz… - potrząsnął głową – Nie wogule istnieje
możliwość spotkania Cię. Musiałem to zrobić, musiałem Cię zobaczyć, choćby
tylko z daleka.
- I co z tego? – wychrypiałam. – Czy ty nie możesz
zrozumieć, że to co kiedyś było między nami już nigdy nie powróci.
- Może ty tak sądzisz, ale gdybyś do mnie nic nie
czuła. Nie pomogłabyś ani mi, ani
Rockiemu.
Szok,
skąd on niby może o tym wiedzieć. Inris zapewniała, że nic nie będzie pamiętał,
że nawet nie zdradzi kto nalegał na pomoc w leczeniu i rehabilitacji.
- Skąd ty o tym wiesz? – wyjąkałam, aby zaraz
oprzytomnieć. – Z resztą to nic nie znaczy prędzej czy później dowiedział byś
się o tym. Teraz jeśli mógłbyś zostawić
mnie w spokoju i wyjść stąd oraz nie pokazywać mi się na oczy byłabym za to
bardzo wdzięczna. – opadłam na poduszki, zakrywając oczy dłonią. Słyszałam
tylko dźwięk zamykanych drzwi.
Przełknęłam
ślinę, z oczu poleciały łzy. Szybko je otarłam, nie chciałam aby ktokolwiek
mnie zobaczył w takim stanie. Nie wiedząc kiedy zasnęłam.
Ze
szpitala wyszłam na drugi dzień. Inar wpisał mi dwu tygodniowy urlop. Klara
miał dopilnować abym nie zajmowała się niczym innym jak odpoczynkiem. Żadnej
pracy, żadnych obowiązków związanych z akademią.
W
sobotę rano zadzwonił do mnie ktoś z nieznanego numeru. Telefon odebrała
siostrzenica, jednak gdy poproszono o mnie szybko przejęłam od niej słuchawkę.
- Tak słucham? – po
drugiej stronie panowała cisza.
- Noriko czy to ty?- szok,
nie mogłam uwierzyć czy to mógł być Rocki? – Za nim odłożysz słuchawkę proszę odpowiedz na jedno pytanie. Możesz
się ze mną spotkać za godzinę w klubie „ Czarny Irys”?
- Tak. – wydukałam.
- Świetnie. Będę tam na Ciebie
czekał. Do zobaczenia. – za nim zdążyłam zapytać o cokolwiek po
drugiej stronie nastała cisza.
Odłożyłam
słuchawkę, nadal nie wiedząc co się przed chwilą stało. Szybko pobiegłam do
swojego pokoju. Po drodze mijając Klarę nic jej nie mówiąc. Spakowałam do torby
najpotrzebniejsze rzeczy. Wyszłam z domu pół godzinny po odebraniu telefonu. Na
miejscu byłam dwadzieścia minut przed czasem. Wchodząc do środka zobaczyłam, że
to nie jest zwyczajny klub. Przy każdym stoliku siedzieli bogaci mężczyźni
razem z towarzyszkami. Szukałam wzrokiem stolika przy, którym siedział . Gdy go
w końcu odnalazłam ruszyłam raźnie w jego stronę.
Będąc
w zasięgu jego wzroku uśmiechnął się do mnie. Zajęłam miejsce naprzeciwko.
- Witaj miło Cię widzieć.
- Ciebie także. Mogę wiedzieć po co mnie tu
ściągnąłeś? - wyglądał na zdenerwowanego. Postanowiłam trochę zejść z tonu.
- Cieszę
się, że zgodziłaś się na spotkanie. Wiele to dla mnie znaczy. – spojrzał na
mnie z uśmiechem, który tak bardzo chciałam kiedyś zobaczyć. - Wracając do
tematu. Chciałem z tobą obgadać temat
Iasona. Dokładni waszego ostatniego spotkania. Za nim cokolwiek powiesz
wysłuchaj najpierw co mam do powiedzenia. Chodzi o to, że on wie o wszystkim… -
szok nastąpił momentalnie. Musiałam dać sobie chwile aby informacja do mnie dotarła, gdy już to zrobiła zaczęłam się
trząść tak, żeby tego nie zauważył. – Nie ma zamiaru wyciągać tego z Ciebie na
siłę, ale w końcu będziesz musiała wytłumaczyć co się stało…
- Nie. – głowę miałam opuszczoną, a oczy szeroko
otwarte. Nie chciałam, aby koszmar minionych lat powrócił. Wyjechałam, żeby
uciec od tamtych wydarzeń, tamtego popołudnia gdy znalazłam ją martwą. –
Rozumiem, że chcesz pomóc, ale to na marne nie chce mieć z nim nic wspólnego. A
teraz jeśli nie masz mi w ogóle innego do powiedzenia pozwól, że wrócę do domu
i zapomnę o naszej dzisiejszej rozmowie. W razie potrzeby tu masz mój numer,
gdybyś chciał porozmawiać, nie koniecznie o sprawach Tanagury. – położyłam na
stoliku kartkę numerem telefonu po czym odeszłam w stronę wyjścia.
Do
domu wróciłam około 8 wieczorem. Nikogo nie było na lodówce przyczepiona
magnesem wisiała kartka.
Wyszłam do Yimiri tak jak się umawiałyśmy wracam jutro rano.
Nie siedź zbyt długo i się wyśpij. W lodówce masz kolację wystarczy odgrzać.
Kocham
i całuję
Klara
Zignorowałam
wiadomość i od razu skierował się do łazienki z zamiarem wzięcia długiej
aromatycznej kąpieli. Po półgodzinnym relaksie postanowiłam się położyć.
Wchodząc do pokoju coś mnie tknęło, żeby sprawdzić telefon. Na wyświetlaczu
widniało nieodebrane połączenie. Wklepałam numer i zadzwoniłam. Po drugiej
stronie odezwał się kobiecy głos.
- No w
końcu oddzwoniłaś. Już myślałam, że się nie doczekam.
- Ciebie też miło jest usłyszeć Anako –
uśmiechnęłam się , choć siostra nie mogła tego zobaczyć.
- Tak, tak
wszystko okej. A teraz gadaj co to miało być ostatnio?!
Zaczęłam zastanawiać się o co
może jej chodzić. W końcu zrozumiałam.
- A chodzi Ci pewnie o akcję na próbie. No wiesz
stres, praca i ten teges.- próbowałam nie brnąć w temat dalej.
- Nie kłam.
Rozmawiałam z Klarą i powiedziała, że widziałaś się ze starszym Minkiem to
prawda?
- Tak,
ale od razu go spławiłam i nie rozmawiałam z im za długo.
Za nim usłyszałam odpowiedź po
drugiej stronie dało się usłyszeć krzyki za równo j one-chan jak i któregoś
członka drużyny.
- Przepraszam
Noriko nie mogę dłużej rozmawiać. Tasha chce zamordować Saia i muszę temu zapobiec.
Tak więc całuski i trzymaj się. Jak coś to pisz, dzwoń i pozdrów Klarę.
- Dziękuję i nawzajem też tam pozdrów wszystkich.
Rozłączyła
się, a ja rzuciłam telefon na szafkę obok dwuosobowego łóżka sama się na nie
kładąc. Nakryłam się kocem zabranym z rodzinnego domu, zamknęłam oczy po chwili
zasypiając.
Kurde, ja to już wczoraj przeczytałam, ale czasu nie miałam na komentarz trochę. Dostrzegłam trochę błędów, a to kropki nie tu gdzie trzeba i jakieś literówki, ale nie będę się w nie zagłębiać. Troszeczkę nie mam do tego głowy :(
OdpowiedzUsuńHistoria coraz bardziej mi się podoba. Jest lekka, ciekawa. I są kolejne wspomnienia. Lubię je. Do tego pozostawiają ogromny niedosyt. Ja cię muszę ścigać o kolejny rozdział xD
Buziaki :*
Heh wiem będę go poprawiać. No nie za bardzo kto ma sprawdzać rozdziały przed opublikowaniem więc robię to sama na tyle ile mogę i wyłapie błędy.
UsuńA o rozdział to mnie nie trzeba ścigać XD Będę go dzisiaj zaczynać więc może skończę w tydzień o ile wena pozwoli.
Pozdrawiam serdecznie 😃
I za ściganie podziękuję XD